25 lat
Miałem w tym tygodniu małą rocznicę: 25-lecie pracy w firmie 
Zacząłem od montażu urządzeń ostrzegających przed gołoledzią, montażu automatycznych spryskiwaczek jezdni solanką, by po kilku latach przejąć funkcję kierowniczą w serwisie.
W między czasie rozwijało się coraz bardziej nasze oprogramowanie i moja rola polegała coraz bardziej na opiekowaniu się zainstalowanymi u klienta programami, dopasowaniem ich konfiguracji do pracy w sieci komputerowej… Najwidoczniej wykonywałem tą pracę tak dobrze, że w końcu dano mi propozycję przejęcia tego działu, na co się od razu zgodziłem.
Od tego czasu minęło kilka lat i dalej działam w tej szybko rozwijającej się części naszej firmy. Nowe technologie, nowe techniki, nowe obowiązki. Podłączyliśmy się ostatnio bardzo szybkim, symetrycznym połączeniem z internetem, aby naszej klienteli pozwolić korzystać z naszych programów, bazujących na technologiach internetowych, zainstalowane w mojej firmie, w nowo powstającym ośrodku hostingu WWW.
W ten sposób skończyły się czasy wielu wyjazdów, tygodniowych delegacji… Jeśli wyjeżdżam to na szkolenia, a urządzenia klienta osiągam poprzez internetowe połączenia VPN, do których dostęp mam tam, gdzie jest dostęp do internetu, czyli wszędzie.
A jak długo jeszcze muszę (jak się mnie pytali koledzy w pracy)? 11 lat 6 miesięcy 22 dni… Jeszcze bardzo długo!
Dopisek po 15 latach:
Szesnaście lat temu obchodziłem swoje 25‑lecie pracy w firmie. Wtedy patrzyłem już na długą drogę zawodową: zaczynałem od montażu systemów ostrzegających przed gołoledzią oraz automatycznych instalacji do zraszania jezdni solanką. Po kilku latach przejąłem funkcję kierowniczą w serwisie.
W międzyczasie coraz szybciej rozwijało się nasze oprogramowanie, a moja rola przesuwała się w stronę opieki nad zainstalowanymi u klientów systemami, dostosowywania konfiguracji i integrowania ich z sieciami komputerowymi. Najwyraźniej wykonywałem tę pracę na tyle dobrze, że zaproponowano mi przejęcie całego działu — i bez wahania się zgodziłem.
Kolejne lata przyniosły nowe technologie, nowe obowiązki i coraz większą odpowiedzialność. Zbudowaliśmy szybkie, symetryczne łącze internetowe, aby umożliwić klientom korzystanie z naszych aplikacji webowych hostowanych w firmie. Dzięki temu skończyły się dla mnie czasy długich delegacji; większość spraw mogłem załatwiać przez VPN, z dowolnego miejsca, gdzie był dostęp do internetu.
W tamtym czasie często pytano mnie, jak długo jeszcze muszę pracować. Odpowiedź brzmiała: 11 lat, 6 miesięcy i 22 dni. Wydawało się, że to cała wieczność.
Dziś wiem, że ten czas już dawno minął. Od końca grudnia 2020 jestem na emeryturze. Niestety, ostatni rok w firmie okazał się wyjątkowo trudny. Ówczesna szefowa kadr — prywatnie uwikłana w „ornitologiczne badania” z żonatym pracownikiem — zaczęła zachowywać się coraz bardziej nieprzyjemnie, bo mój szybki proces przechodzenia na emeryturę najwyraźniej jej nie odpowiadał. Ten sam pracownik, fachowo dobry, ale słaby w relacjach międzyludzkich, nagle zapragnął większej władzy. Ja natomiast wyraziłem swoje zdanie i nie zamierzałem się cofać. To nie był dobry czas.
Po moim odejściu ta dwójka zafundowała mi jeszcze bardzo nieprzyjemne doświadczenie. Na moje miejsce zatrudniono osobę kompletnie niekompetentną, która w krótkim czasie doprowadziła dział do ruiny. Winę próbowano zrzucić na mnie. Dopiero dzięki pracy policji sprawa została wyjaśniona. Do dziś nikt — ani kolega, ani jego metresa, ani firma — nie zdobył się choćby na jedno słowo przeprosin.
Tak zakończyło się moje 35 lat pracy w tej firmie: z dumą z tego, co zbudowałem, ale też z gorzką świadomością, jak szybko niektórzy ludzie potrafią zapomnieć o lojalności, kiedy robi się niewygodnie.
