NOTP 2014
Night of the Proms 2014 we Frankfurcie było jedną z najbardziej różnorodnych i nastrojowych edycji tamtych lat. Program łączył w sobie wielkie nazwiska, młode talenty i klasyczne akcenty, które razem stworzyły wieczór pełen emocji, kontrastów i muzycznej elegancji.
Największą gwiazdą wieczoru był Zucchero — artysta, który potrafi połączyć blues, rock i włoską melancholię w sposób absolutnie niepodrabialny. „Senza una donna”, „Miserere” czy „Baila” w wersji z orkiestrą brzmiały potężnie i niosły się po Festhalle z ogromną siłą. To był występ, który od razu ustawił poprzeczkę bardzo wysoko.
Drugą wielką postacią była Katie Melua, której delikatny głos i elegancki styl stworzyły zupełnie inny klimat. Jej „Nine Million Bicycles” czy „The Closest Thing to Crazy” w wersji symfonicznej miały w sobie coś intymnego, a jednocześnie monumentalnego — dokładnie ten rodzaj emocji, który fani Promsów kochają najbardziej.
Na scenie pojawił się również Marlon Roudette, który w 2014 roku był u szczytu popularności. „When the Beat Drops Out” i „New Age” były jednymi z największych hitów wieczoru — publiczność śpiewała razem z nim, a jego energia świetnie kontrastowała z bardziej klasycznymi fragmentami koncertu.
W programie znalazła się także Madeline Juno, reprezentująca młodsze pokolenie niemieckiej sceny, oraz Ksenija Sidorova, wirtuozka akordeonu, która dodała koncertowi klasycznego blasku i kilku naprawdę efektownych momentów.
I oczywiście — John Miles. W 2014 roku był jeszcze w swojej stałej roli, a jego „Music” i „Bohemian Rhapsody” ponownie stały się jednymi z najbardziej emocjonalnych punktów wieczoru. Dziś te występy mają dodatkowy ciężar, ale wtedy były po prostu naturalną częścią Promsów — jakby bez niego ta formuła nie mogła istnieć.
Za stronę symfoniczną odpowiadała orkiestra Il Novecento oraz chór Fine Fleur, które od lat stanowią fundament całej serii. W 2014 roku ich rola była nieco bardziej stonowana niż zwykle, ale wciąż kluczowa dla klimatu koncertu.
Night of the Proms 2014 było więc edycją pełną kontrastów: od włoskiego ognia Zucchero, przez melancholię Meluy, po popową świeżość Roudette’a. To był wieczór, który nie potrzebował fajerwerków — wystarczyła muzyka, emocje i ta jedyna w swoim rodzaju atmosfera, którą potrafią stworzyć tylko Proms.
