Bielszy odcień bieli

Dziś chciałbym przypomnieć jeden z najpiękniejszych utworów w historii muzyki rozrywkowej — „A Whiter Shade of Pale”, czyli „Bielszy odcień bieli” zespołu Procol Harum. Piosenka powstała w 1967 roku i od pierwszych dni po premierze stała się czymś więcej niż tylko przebojem. To utwór, który zdefiniował całe pokolenie i do dziś brzmi tak samo świeżo, jak prawie sześć dekad temu.

To właśnie ten singiel otworzył Procol Harum drzwi do światowej kariery. Nagrany niemal „na żywo” w londyńskim Olympic Studios, z charakterystyczną linią organów Hammonda inspirowaną Bachem, od razu wyróżniał się na tle ówczesnej muzyki. Poetycki, enigmatyczny tekst Keitha Reida i melancholijny głos Gary’ego Brookera stworzyły atmosferę, która do dziś pozostaje nie do podrobienia.

„Bielszy odcień bieli” stał się hymnem Summer of Love — lata 1967, czasu zmian, wolności i muzycznej rewolucji. Singiel sprzedał się w ponad 10 milionach egzemplarzy, trafił na szczyty list przebojów w wielu krajach, a w Wielkiej Brytanii przez sześć tygodni utrzymywał się na pierwszym miejscu. W kolejnych dekadach zdobył m.in. . miejsce w Grammy Hall of Fame oraz tytuł jednego z najczęściej odtwarzanych utworów w historii brytyjskich mediów.

To piosenka, która nie potrzebuje wielkich słów. Wystarczy kilka pierwszych taktów, żeby przenieść się w inny świat — trochę nostalgiczny, trochę oniryczny, pełen emocji, które trudno opisać, a jeszcze trudniej zapomnieć.

Dla mnie to jeden z tych utworów, które po prostu trwają. Niezależnie od czasu, nastroju czy miejsca — zawsze brzmią prawdziwie.