Ciągle chętnie słucham…
… jedną z najpiękniejszych piosenek Queen z niezapomnianym Freddie Mercury: Bohemian Rhapsody und Queen…
Są takie utwory, które nie starzeją się nigdy. Wraca się do nich jak do dobrych wspomnień — czasem świadomie, czasem zupełnie mimochodem. Dla mnie jednym z takich utworów jest „Bohemian Rhapsody” zespołu Queen, z niezapomnianym Freddiem Mercury na czele.
To piosenka, która od momentu premiery w 1975 roku wymyka się wszelkim kategoriom. Ani to klasyczny rock, ani ballada, ani opera — a jednocześnie jest wszystkim naraz. Freddie stworzył coś, co do dziś pozostaje absolutnie wyjątkowe: sześciominutową muzyczną opowieść, która nie poddaje się żadnym schematom.
„Bohemian Rhapsody” to emocje, teatr, dramat, zabawa i czysta muzyczna wolność. To utwór, który można słuchać setki razy, a i tak za każdym razem odkrywa się w nim coś nowego. I może właśnie dlatego tak często do niego wracam — bo w tej piosence jest coś, co działa zawsze, niezależnie od nastroju czy momentu.
Freddie Mercury był artystą jedynym w swoim rodzaju. Jego głos, charyzma i odwaga twórcza sprawiły, że Queen stało się zespołem, którego nie da się pomylić z żadnym innym. „Bohemian Rhapsody” jest tego najlepszym dowodem — utworem, który przetrwał dekady i wciąż brzmi świeżo, mocno i prawdziwie.
Ciągle chętnie słucham… i chyba nigdy mi się nie znudzi.
